Czyli zestaw standardowy jaki blogerka powinna posiadać.
Mam wrażenie, że do pisania bloga należy się solidnie przygotować i podchodząc profesjonalnie pewne postępy w tych przygotowaniach poczyniłam. Poniżej znajduje się lista przedmiotów jakie moim zdaniem porządna blogerka posiadać powinna:
Lakiery Essie - wydaje mi się, że bez kolekcji lakierów Essie żadna szanująca się blogerka nie podejmie wyzwania i nie zaprezentuje swoich przemyśleń w internecie. Najlepszą opcją jest posiadanie 90% z dostępnych na rynku kolorów czyli około setki buteleczek, jednak kolekcja 20-30 lakierów już też jest brana pod uwagę. Moja kolekcja jest żenująco skromna więc nie ma sensu się nad nią rozwodzić
Świeczki Yankee Candle - wersja De Luxe - Diptyque, dwie stówy za jedną świeczkę. Otaczanie się pachnącymi świeczkami w ilościach hurtowych to chyba ulubione hobby blogerek. Zwłaszcza w jesienne wieczory kiedy to następuje wysyp wpisów świeczkowych. Żeby nie odstawać od towarzystwa zakupiłam i ja, lecąc po taniości kilka samplerów, bo jednak pachnąca parafina w słoiku za 8 dych to lekka przesada. Zapach, a i owszem był imponujący, zwłaszcza po wyjęciu z pudełka. Po paru dniach zawartość zapachu w zapachu drastycznie spadła, nie pomogło nawet zapalenie świeczki. Moja świeczka/sampler wytopiła się bardzo ładnie w środku, zostawiając smętny placek z niewykorzystanej parafiny, który już nie nadawał się do niczego. Doszłam więc do wniosku, że godzina spędzona z modną świeczką mnie jednak nie satysfakcjonuje i powracam skruszona do mało lanserskich świeczek z Ikea.
Kilka numerów Vogue rzuconych niedbale na sterylnie czysty, biały stolik. A i owszem, nabyłam drogą kupna, kilka numerów w wersji francusko i anglojęzycznej głównie w celu podszlifowania języka, ale również by oko nacieszyć. No więc cieszę oko: Lancome, Estee Lauder, Dior, Gucci, Chanel, D&G, Fendi, Burberry, Michael Kors, Rolex, Valentino, ponownie D&G, Dior, Cartier, LV, Van Cleef & Arpels, Givenchy, Ralph Lauren, Gucci, Chanel, D&G, Clinique, Chopard, YSL, Bottega Veneta, Jaeger-LeCoultre, krótki artykuł o niczym i znów: Salvatore Ferragamo, Sonia Rykiel, Graff, Celine, Valentino, Calvin Klein - uwaga, jestem na 79 stronie. Nacieszyłam oczy aż mnie zemdliło, języka wiele nie podszlifowałam. I tak wyglądają kolejne strony aż do 248. I wszystko to jedynie za pół stówy, chyba że kupimy stare numery na allegro ale wtedy nie wiem czy to się liczy do lansu (rzetelne dane pozyskałam z numeru listopadowego 2013, wersja francuska).
Tu następuje przerwa na kawę, bo nawet najfajniejsze rzeczy jak jest ich za dużo mogą zaszkodzić. Ciąg dalszy nastąpi. A poza tym wszyscy wiedzą, że czytanie jest do bani :P
środa, 3 czerwca 2015
wtorek, 2 czerwca 2015
Jak tu nie być sfrustrowanym....
Od razu na początek strzał w samo serce. Myśli człowiek przez pół dnia nad nazwą bloga, zwoje mózgowe pracują na najwyższych obrotach, aby było zabawnie, lekko i zachęcało o czytania. W końcu powstaje pomysł wręcz genialny. Zakładam bloga, zaczynam pisać po czym pojawia się refleksja żeby sprawdzić czy ktoś już na równie genialny pomysł nie wpadł. No i okazuje się, że bystrych, zabawnych ludzi jest jednak więcej i osobnik płci odmiennej podstępnie wpadł na ten sam pomysł jakieś pięć lat temu. Niestety albo stety frustracja chyba odebrała mu wenę więc swobodnie będę mogła opisywać tu ważne i istotne dla ludzkości spostrzeżenia i wydarzenia bez szkody dla wyżej wymienionego. Poza tym - umówmy się - tematy tu poruszane będą to same hity jak na przykład aktualny repertuar Metropolitan Opera, wspaniałe osiągnięcia biotechnologii czy najnowsze trendy w urządzaniu wnętrz. A nie każdy ma takie rarytasy na swoim blogu
Subskrybuj:
Posty (Atom)